Najpierw bezpieczeństwo

Dr Marsha Rosenbaum
Centrum Lindesmith

 

DEDYKACJA
Mojemu Ojcu, Edwardowi Rosenbaum (1906 - 1996)

 

Najpierw bezpieczeństwo:
Realistyczne podejście do nastolatków, narkotyków i edukacji ich dotyczącej

Po raz pierwszy pomyślałam o edukacji w zakresie narkotyków około 20 lat temu, pracując nad moją dysertacją doktorską na temat uzależnienia od heroiny. Jedną z moich pierwszych osób, z którą przeprowadziłam wywiad, była "miła żydowska dziewczyna", podobna do mnie, z bogatych przedmieść dużej metropolii. Szczerze zaintrygowana faktem, iż nasze losy potoczły się tak różnymi drogami, zapytałam, jak to się stało, że uzależniła się od heroiny i znalazła się w areszcie. Nigdy nie zapomnę tego, co mi powiedziała:

Gdy byłam uczennicą szkoły średniej, mieliśmy te tak zwane lekcje wychowawcze na temat narkotyków. Mówiono nam, że jeśli będziemy używali marihuanę, uzależnimy się od niej. Mówiono nam, że jeśli będziemy używali heroinę, uzależnimy się od niej. Wszyscy próbowaliśmy marihuany i nie uzależniliśmy się od niej. Doszliśmy do wniosku, że było to puste gadanie. Spróbowałam więc heroiny, potem jeszcze kilka razy, wciągnęłam się i teraz znalazłam się tutaj.


Pomimo wydatków na prewencję wynoszących w bieżącym roku ponad 2,1 miliarda dolarów, ankiety rządowe wskazują, że wielu nastolatków eksperymentuje z narkotykami.
Przez następne dziesięć lat nie brałam edukacji w zakresie narkotyków pod uwagę, aż do momentu, gdy moja córka osiągnęła wiek dojrzewania. Wtedy wpadłam w panikę. Jak większość rodziców, pragnęłam, by "sprawa narkotyków" w jakiś magiczny sposób znikła, a moje dzieci po prostu powstrzymały się od używania wszelkich substancji odurzających. Ale jako ekspert w zakresie nadużywania narkotyków, którego badania finansowane były przez National Institute on Drug Abuse (NIDA - Krajowy Instytut ds. Nadużywania Narkotyków), jako mieszkaniec dużego amerykańskiego miasta, jako matka w latach 90-tych, wiedziałam, że pragnienie to było fantazją. Szerokie spektrum substancji jest tanie, silne w działaniu i łatwo dostępne tak dla dorosłych, jak i dla nastolatków, a 90% uczniów starszych klas szkół średnich podaje, iż marihuanę można bardzo łatwo zdobyć (1). Faktycznie, pomimo wydatków na "prewencję" wynoszących w bieżącym roku ponad 2,1 miliarda dolarów (2), ankiety rządowe wskazują, że wielu nastolatków eksperymentuje z narkotykami. Ilość narkomanów waha się od czasu, gdy rząd rozpoczął w połowie lat 70-tych gromadzenie danych, ale nadal się utrzymuje. Zgodnie z wynikami najnowszej Ankiety Gospodarstw Domowych, przeprowadzonej przez NIDA, 21% nastolatków (w wieku lat 12 -17) eksperymentowało z nielegalnymi substancjami w pewnym momencie swego życia; 16% - brało w ciągu roku poprzedzającego ankietę, a blisko 10% - używało narkotyków co najmniej raz w miesiącu (3). Branie narkotyków staje się coraz powszechniejsze wraz z wiekiem nastolatków. Zgodnie z innym wspieranym przez rząd studium, Ankietą Monitorującą Przyszłość, w 1998 roku 54% uczniów starszych klas szkół średnich eksperymentowało z narkotykami w pewnym momencie swego życia; 41% brało nielegalne narkotyki w ciągu ostatniego roku, a jedna czwarta używała narkotyków w ostatnim miesiącu (4).
Większość przypadków brania narkotyków przez młodzież ma charakter eksperymentowania i na szczęście, znaczna większość przechodzi przez wiek dojrzewania bez szwanku. Niemniej jednak, jestem zatroskana tymi nastolatkami, którym eksperymenty wymykają się spod kontroli, którzy zaczynają regularnie nadużywać narkotyki i mogą wyrządzić sobie krzywdę. Czyż ta wielka grupa ludzi w wieku dojrzewania nie była poddana, już od szkoły podstawowej, najbardziej intensywnej i najdroższej kampani antynarkotykowej w historii? Czyż nie powtarzano im wielokrotnie, w takich szkolnych programach jak Drug Abuse Resistance Education (D.A.R.E - Nauczanie Sprzeciwu Nadużywaniu Narkotyków), aby "po prostu mówili NIE"? Dlaczego nie słuchają? Co, jeśli w ogóle cokolwiek, możemy w tej sprawie zrobić? W jaki sposób, jako rodzice i nauczyciele, moglibyśmy uczyć naszych nastolatków bardziej efektywnie? Czy możemy zrobić cokolwiek dla lepszego zapewnienia ich bezpieczeństwa?
Jako jedno z rodziców chciałam bardzo pilnie poznać odpowiedzi na te pytania, zaczęłam więc przyglądać się nauczaniu w zakresie narkotyków, jego historii, programom i ocenom. Rozmawiałam z osobami realizującymi szkolenie i rodzicami, pojedyńczo i w grupach. Prowadziłam wykłady i starałam się uzyskać zwrotne informacje. Odwiedzałam szkoły. A co najważniejsze, rozmawiałam z wieloma nastolatkami. Czytelnik powinien mieć przekonanie, że moim postanowieniem nie była po prostu krytyka poszczególnych programów. Na odwrót, chciałam dowiedzieć się, czego w ich treści może brakować i w jaki sposób moglibyśmy skuteczniej osiągnąć zapobieganie problemom narkotyków. Napisałam niniejszą pracę mając na myśli rodziców, a także nauczycieli i kierowników szkół. Wiem, że podobnie jak ja zainteresowani są przede wszystkim bezpieczeństwem naszych dzieci.

 

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna »